Info:
Tytuł: Manhunt Developer: Rockstar North
Platformy:
PC, Xbox, PS2 Premiera: 4/20/2004 
:::Newsfeed::
Polowanie na ludzi czas zacząć!

Wreszcie doczekaliśmy się konwersji tej kontrowersyjnej produkcji. Czy było warto? Ha, na pewno! Nawet, gdyby gra okazała się totalnym gniotem, to i tak na trwałe zapisała by się w historii komputerowej rozrywki jako jedna z najbardziej brutalnych i... no cóż, szokujących dość niecodziennym podejściem do zabijania. Ale od początku.

W grze wcielamy się w postać Jamesa Earla Casha - bandyty skazanego na "czapę". Historia zaczyna się w momencie... śmierci głównego bohatera. A przynajmniej jego domniemanej śmierci. Otóż zastrzyk zaaplikowany Cashowi okazuje się spreparowany, tak, że nie zabija naszego pupila, a jedynie pozoruje jego śmierć. Cash budzi się w celi, przygotowanej dla niego przez niedawnego "wybawcę", którym okazuje się być wyklęty przez Hollywood reżyser Starkweather, zajmujący się kręceniem filmów typu "snuff"- czyli niezwykle brutalnych morderstw, że tak się wyrażę, "na żywo". Jak łatwo się domyślić, Cash staje się najnowszą "gwiazdą" Stakweathera i chcąc, nie chcąc , musi się podporządkować, aby przeżyć. Nie będę psuł wam reszty historii, bo ta jest ciekawie skonstruowana.

Cach musi przedrzeć się przez 20 zróżnicowanych etapów, chociaż przedrzeć to może nieodpowiednie słowo. Raczej musi się przekraść. Każdy etap jest tu nazywany "sceną", nie bez powodu, gdyż każde nasze poczynanie rejestrują zamieszczone wszędzie kamery. Chociaż istotą gry jest jak najbardziej brutalne wykańczanie wrogów, działać trzeba skrycie. W każdym etapie czeka na nas gang kolesi, których jedynym celem jest wyeliminowanie naszej osoby. Trzeba przy tym zaznaczyć, iż nie jest to typowe mięso armatnie- przeciwnicy potrafią działać w grupie a ich inteligencja jest dość wysoka, co sprawia, że w bliskim spotkaniu już z dwoma przeciwnikami nie mamy szans i trzeba ratować się ucieczką. Tym bardziej, że przez większą cześć gry nie dysponujemy bronią palną - mamy w arsenale jedynie ręczne narzędzia mordu. 

Akcję obserwujemy w trybie TPP, ale jest też możliwość przełączania na FPP (niezbyt przydatne). Żeby w jednym kawałku ukończyć etap trzeba się ukrywać, wabić przeciwników w ciemne miejsca (np. pukając w ściany lub rzucając cegłówką albo butelką), w których Cash może się ukrywać i "kasować" ich pojedynczo. I tu dochodzimy do esencji gry: jak najbardziej krwawego pozbywania się wrogów. 

Odbywa się to bardzo prosto i intuicyjnie: gdy przeciwnik jest odwrócony plecami do Casha, trzeba podejść na minimalną odległość (wrogowie nie słyszą wolnych kroków) a kiedy będziemy wystarczająco blisko, ręka bohatera sama się uniesie, a wtedy pozostaje przytrzymać "fire". Od tego jak długo będziemy trzymać, zależy stopień brutalności kasacji biedaczka. Co do zasady, stopnie są trzy, ale żeby wykonać ostatni, trzeba naprawdę dłuuugo trzymać fire, co nie zawsze się udaje. Kiedy puścimy przycisk, kamera zmienia się na "filmową". Z grubsza polega to na tym, że pojawia się filtr imitujący śnieżącą kasetę a ujęcie zmienia się na bardziej "reżyserskie" i możemy się napawać sceną jak z rzeźni (morderstwa są punktowane i dzięki nim możemy obejrzeć bonusowe materiały z gry).

Ilość narzędzi zagłady jest zaiste imponująca- począwszy od foliowej torebki (trzeba to zobaczyć!), poprzez garotę, nóż, tasak, maczetę, sierp, odłamki szkła, kołki, siekierę, policyjną tonfę, kij bejsbolowy, do cięższej broni, takiej jak rewolwery, pistolety, obrzyny, strzelbę SPAS, karabin maszynowy, snajperkę i piłę mechaniczną (pewnie i tak o czymś zapomniałem. Niestety część z nich nie różni się w działaniu, np. używając noża i odłamku szkła ujrzymy te same sekwencje śmierci. Jednak nie rzuca się to specjalnie w oczy, wziąwszy pod uwagę bogactwo "kombajnów". 
Zarówno posługiwanie się bronią, jak i wszelkie czynności związane ze skradaniem są dziecinnie proste, a to za sprawą świetnego interfejsu, którego adaptacja dla potrzeb pecetów jest już wizytówką Rockstar. 

Przejdźmy do tego, co małe Tygryski lubią najbardziej - czyli grafiki. Ta w Manhunt jest niezwykle sugestywna. Świetne wrażenie robią filtry imitujące stare taśmy. Ponadto wszystko utrzymane jest w mrocznym, groteskowym klimacie (zakrwawieni faceci w maskach słodkich zwierzątek). Same sceny "egzekucji" wyglądają bardzo prawdziwie i wzbudzają ponurą satysfakcję. Oczywiście wszystko okraszone jest supernaturalnymi dźwiękami (niekiedy aż zbyt naturalnymi) i dynamiczną ścieżką dźwiękową. Najlepszy efekt osiąga się grając w nocy w dużych słuchawkach. 

Ze zdziwieniem stwierdzam, że Manhunt zaskoczył mnie, bardzo pozytywnie, dzięki oryginalnej rozgrywce, przy czym widać, że autorzy nie wciskają nam swoich pomysłów na siłę, czuć tu nutkę chorej wyobraźni. Wszystkie akcje w grze podejmujemy zgoła instynktownie, a dziś mało gier potrafi wytworzyć taki klimat. Wprawdzie jest parę minusów - nie wszystkim musi spodobać się system autosave'ów, wysoki poziom trudności i czasami śmieszne błędy AI, ale nie psuje to niebanalnego wrażenia, jakie wywiera Manhunt.


Galeria

Dodatkowe info:

Link do oficjalnej strony gry!

::Strona główna::
| Home | PC | PlayStation 2 | GameCube | Xbox |


Szkola i Kursy Wizazu // Strony sluchaczy WSR - powrot // Dziennikarstwo // WSR // Forum WSR // WSR, Szkoła Fotografii